Aktualności

Rowerem do Rybołówki

Rowerem do Rybołówki

W niedzielę 22 lipca zapraszamy „40-latków” na 2-gą wycieczkę rowerową. Zbiórka o godz. 10-tej przy McDonaldzie na Bielskiej.
Kto był w „Rybołówce” w Mikołowie – Paniowach (niedaleko zamku w Chudowie)? Chyba tylko nasz przewodnik rowerowy Janusz.
Smażalnia w ośrodku serwuje świeże ryby z własnej hodowli. Środek Śląska, a poczujesz się jak na Mazurach. Cieknie Wam ślinka? No to do zobaczenia 22 lipca.
MAREK

Z Koźliny do Kobióra?

Z Koźliny do Kobióra?

Drodzy Beniu i Drago
Myślę, że zasłużyliście na słowa podziękowania za świetną imprezę. Jak na inaugurację i I Edycję „Biegu pod Koźliną” organizacja, frekwencja i obsługa na bardzo wysokim poziomie. Rywalizacja była ostra, nagrody motywujące (uścisk ręki s. Bernadetty), biesiada w „bistro” na Kruczej towarzysko i pod względem atmosfery na +5 ! (w Galerii parę fotek z imprezy).
Mam nieśmiałą sugestię dla następnych organizatorów: a może kolejny bieg w…Kobiórze?
P.s. Choć daleko od naszej 40-latkowej polanki to atmosfera i „okoliczności przyrody” tak nam wszystkim bliskie…
...........................................................P i o t r

Pierwszy Bieg pod Koźliną

Pierwszy Bieg pod Koźliną

W dniu dzisiejszym odbył się pierwszy w historii bieg "Pod Koźliną" - przynajmniej w ostatnich sześćdziesięciu latach taka impreza nie miała miejsca. Jeśli ktoś wyszpera w kronikach relacje o starszych imprezach biegowych w tym lesie, stawiam mu piwo i może w przyszłości nawiążemy jakoś do tradycji poprzedników, o ile tacy byli.
Trasa była profesjonalnie wymierzona i oznakowana przez Drago i tak zachwyciła uczestników, że spontanicznie wydłużyli ją o 96 m na 5 km (panie) i 192 m na 10 km (panowie). Ja się trochę zanadto stresowałam rolą dyrektora biegu i nie wyszło mi za pierwszym razem odliczanie do startu do trzech wspak:3, 1, więc musiałam liczyć drugi raz. Marek przepowiadał deszcze, ale też mu nie wyszło i pogoda była piękna. Stasiowi pękła guma, dobrze, że w rowerze. Nagrody były zgodne z regulaminem - uścisk dłoni organizatora na mecie. Po zawodach przemieściliśmy się do ogródka na Kruczej na posiłek regeneracyjny. Boguś przygrywał do grilla na gitarze, mimo iż był tylko na wodzie z sokiem. Przez telefon odśpiewaliśmy Witkowi "Sto lat" z okazji sobotnich urodzin.
Piękne chwile, piękny las, piękni Goście... Dziękuję
Benia

Archiwum