Aktualności

Wigilia i Święta Bożego Narodzenia przy 40-latkowym stole

Wigilia i Święta Bożego Narodzenia przy 40-latkowym stole

Jest taki dzień, jedyny taki w roku, kiedy gasną kłótnie, spory, a wszyscy wzajemnie składają sobie życzenia zasiadając do wspólnego stołu. Wigilia Świąt Bożego Narodzenia, to dzień w otoczce wyjątkowego klimatu, bo z emanującym zewsząd ciepłem rodzinnym. Ten klimat stwórzmy sami łamiąc się opłatkiem i wypowiadając życzenia. Życzenia radości i szczęścia, które jednak odczujemy tylko wtedy, gdy tą radością i szczęściem obdarujemy innych. Zdrowie? A jakże, niechaj zawsze i wszędzie nam dopisuje. Nade wszystko życzmy sobie na te wyjątkowe dni, bo jedyne takie w roku: resetu prozy bieżących dni, często niełatwych, dystansu do tego, co było i potęgowało emocje, te negatywne. Wigilia, stół wigilijny, czas świąteczny, to okazja by stworzyć namiastkę pozytywnych emocji, tak na kilka dni – taką chwilę. Wszak w życiu piękne są tylko chwile!
W i t o s

23 Bieg Barbórkowy - podziękowania

Organizatorzy (górnicy) niedzielnego, XXIII Biegu Barbórkowego im. Henia Góraka i Henia Błaszczaka, za moim pośrednictwem składają podziękowania za pomoc w zorganizowaniu imprezy jako całości następującym osobom: Halinie Błaszczak; dzieciom Henia Góraka: Edycie, Jarkowi, Darkowi i Przemkowi; SPLA oraz grupie Przyjaciele Pawła.
Witos

23 Bieg Barbórkowy im. Henryka Góraka i Henryka Błaszczaka

23 Bieg Barbórkowy im. Henryka Góraka i Henryka Błaszczaka

To już 23-ci raz, a dobry los sprawił, że tyle samo razy z moim udziałem. To już 23-ci raz, ale po raz pierwszy imieniem dwójki naszych kolegów: Henia Góraka i Henia Błaszczaka. Mieszane uczucia, bo dwójka nieodżałowanej pamięci utytułowanych sportowo przyjaciół - biegaczy, górników patronowało dzisiejszej imprezie biegowej. Nie ma Ich wśród nas, lecz w pamięci, wspomnieniach jakby mocniej umocowani. Honorowym patronem można nazwać naszego mistrza Pawła Lorensa, bo razem z Heńkami te trzy zacne postacie Klubu Biegowego 40-latek Tychy były wyeksponowane podczas dzisiejszej imprezy biegowo-biesiadnej, więc duchem były wśród nas. Zatem „fedrowaliśmy” wspólnie jak przed laty na ścieżkach paprocańskich w… promieniach grudniowego słońca, co o tej porze roku jest rzadkością. Frekwencja przerosła oczekiwania organizatorów, ale to dobry symptom. „Sztajger Janusz pisoł szychty”, co znaczy mierzył czas i zapisywał wyniki. Jednak głównym dyrygentem, organizatorem był „obersztajger Boguś”, który czuwał nad całością imprezy, dając z siebie tak wiele, by zadowolić tak wielu. Boguś, dziękujemy! Impreza jako całość, oraz część gastronomiczna w iście śląskim, więc górniczym wydaniu, bo… Nasze "frelki", można rzec "sztajgerki" zadbały zgodnie z tradycją śląską o  część kulinarną. Było gwarno, biesiadnie, przy suto zastawionych stołach – tak 40-latkowo!
Niech żyje nam górniczy stan!
Szczęść Boże!
Witos

Archiwum