Księga gości

« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 »

Asia R

email

Panie Tadziu kochany :), zdjęcia jak zwykle fantastyczne, dziękujemy i do rychłego zobaczenia.

Tadeusz Skwarczyński

email

Zapraszam 3 galerie z niedzielnej imprezy:

https://plus.google.com/100487019473941585912

Pozdro i do zobaczenia T.S.

Witek

VII Bieg Pawła Lorensa

O Pawle Lorensie, jako biegaczu, działaczu sportowym i naszemu koledze, bo tak blisko związanemu z „40-latkiem” już wiele powiedziano przytaczając Jego osiągnięcia sportowe. Zazwyczaj sylwetka Pawła przypominana była w trakcie poprzednich biegów Jego imieniem, jak również podczas zwiastunów obwieszczających tegoroczną – VII edycję. Cóż można jeszcze dodać do bogatej sportowo biografii, tego który był przez wiele lat wśród nas, a zarazem jednym z nas? Nasuwa mi się taka refleksja i spostrzeżenie. Zaczęło się skromnie podczas pierwszej edycji, wręcz kameralnie, bo na naszej Polance. Takie były początki upamiętniające naszego kolegę, a dla wielu przyjaciela. Ten bieg z roku na rok rośnie w siłę, zarówno pod względem liczby uczestników, jak i coraz bogatszej oprawy organizacyjnej. Obecnie to impreza o charakterze wydarzenia sportowego na skalę naszego miasta. To dowód na to, że pamięć o naszym guru i mentorze w dziedzinie sportów biegowych nie gaśnie, a wręcz przybiera na sile. Tegoroczna VII edycja była tego żywym przykładem. Startowali licznie ci, co Pawła zapewne osobiście nie znali, jako zawodnika, czy działacza sportowego. Startowali i zaszczycili swoją obecnością ci, co z Pawłem w przeszłości rywalizowali jako zawodnicy na wielu trasach, a zarazem byli Jego przyjaciółmi. Nam „40-latkom” było dane znać tą postać i przez wiele lat współtworzyć z Pawłem podwaliny pod imprezy o charakterze masowego biegania w Tychach. Współtworzyliśmy VII edycję i jako „40-latek” czynnie uczestniczyliśmy w tegorocznej edycji upamiętniającej naszego kolegę poprzez liczny udział na trasie biegowej i szeroką pomoc w zakresie organizacyjnym. Bieg imieniem Pawła Lorensa, to po części nasz bieg, bo upamiętniający naszego kolegę. Tegoroczny VII bieg, jak i poprzednie edycje dają nadzieję, że pamięć o Pawle Lorensie na długo ocalimy od zapomnienia. To nasza powinność i obowiązek.

Tadeusz Skwarczyński

email

Galerie z ostatniego GP wrzucone - zapraszam Pozdro T.S.
https://photos.google.com/share/AF1QipPDUDFhImunm29uI0xgAlLmqPraCtHq95ZCSgOxvN_j1XxMiiu5Y287mPIK78e8TA?key=NEdYeUEwZjhPT1hMQnhsMW8wYWFvdGt1NTYyaURR

Witek

email

Dwa w jednym

Dwa biegi niezależne od siebie, ale w jednym miejscu, bo w Paprocanach. Tak było dzisiaj w naszym mieście, za sprawą V edycji X Grand Prix Tychów w biegach długodystansowych i V Biegu Tropem Wilczym upamiętniającym Żołnierzy Wyklętych. To, że jest moda i zapotrzebowanie na najprostszą formę ruchu, jakim jest bieg pokazali licznie zgromadzeni uczestnicy tej pierwszej imprezy. Większość z nich tradycyjnie rywalizowała na poważnie, walcząc z rywalem na trasie, bo to jest istotą sportu. Ten duch sportowej walki przeniósł się po części na drugą imprezę biegową z jeszcze liczniejszą frekwencją. Po części, jak wspomniałem, bo tam dominował duch związany z podtekstem tej imprezy. Było piknikowo, rodzinnie, ale i patriotycznie. To dobry symptom, bo ta impreza biegowa ma taki charakter i takie niesie przesłanie. Istotne, że „dwa w jednym” zgromadziło wielu uczestników i sympatyków biegania, niezależnie od różnego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość – tą współczesną, jak i tą odległą czasie. „40-Latek”, tradycyjnie zaakcentował swoją obecność na obydwóch imprezach, zarówno na trasach biegowych, jak również współorganizując te imprezy, szczególnie wytyczając, zabezpieczając i pilotując trasy. W pierwszym biegu brałem udział, a drugą imprezę z boku obserwowałem. Własne refleksje, spostrzeżenia i odczucia powyżej opisałem. Czy rozmijam się z rzeczywistością?

Tadeusz Skwarczyński

email

Witku w całej rozciągłości, jako nie stowarzyszony "wielbiciel" 40 latków podpisuję się pod Twoim tekstem i zapraszam na dzisiejsze wspominki do galerii:

https://plus.google.com/100487019473941585912

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia T.S>

Witek

email

II Bieg Walentynkowy AD 2017

Tak, ten bieg pod tym znamiennym tytułem w ramach imprez „40-latkowych” mamy już za sobą. To druga edycja tego całuśnego biegu, który zapoczątkowaliśmy w zeszłym roku i będziemy kontynuować do nadal, bo potrzeba przyjaźni, sympatii, jak i miłości tkwi w nas wszystkich, chociaż nie zawsze w pełni świadomie. Może nie tak romantycznie, nie tak namiętnie, jak rok temu, kiedy wszystko było tak spontaniczne, ale wtedy to było ten pierwszy raz! Pierwszy raz, pierwsze uczucie, pierwsza miłość ma swoje niezbywalne prawo. Tak to w zeszłym roku zgodnie z prawami natury zadziałało. Może nowa lokalizacja, bo w zastępstwie poza Polanką organizowaliśmy nasz bieg, też odbiła się piętnem na tym romantycznym biegu. Widać nasze miejsce, można rzec magiczne, jest tam - na Polance. Ale, przez żołądek do serca i to powiedzenie sprawdziło się w tym roku, w tej edycji Biegu Walentynkowego. Suto zastawione stoły, kuszące swoimi smakołykami w pełni pokazały, że droga do czyjegoś serca prowadzi niejednokrotnie przez żołądek. Żeby było inaczej, a zarazem ciekawiej, to taki scenariusz miał nasz II Bieg Walentynkowy. Sama trasa biegowa, ciekawa bo inna, w zastępstwie tej tradycyjnej – Polankowej. Wszystko w tej edycji II Biegu Walentynkowego było inne, bo pionierskie. Jedno tylko było niezmienne - ognisko skupiające wokół swojego ciepła wszystkich uczestników dzisiejszej imprezy biegowej. Kto szuka nowych dróg, ten się rozwija, nie stoi w miejscu. My, jako „40-latek” w jesieni życia większości naszych członków taki właśnie kurs obraliśmy. To dobry symptom rokujący świetlaną przyszłość dla naszego klubu. Czy mam rację?

Piotr

email

Myślę,że warto informacje o zmianie miejsca najbliższego biegu umieścić na Facebooku . Pozdrawiam ! Piotr Święs

Witek

email

Wirtualnie, bo za sprawą przeglądanych zdjęć poczułem smak atmosfery na imprezie zakończeniowej AD 2016. Zapewne to nie to samo, co fizyczna obecność w „Tatrzańskiej”, pośród „40-latkowej” ferajny. Czasami: chcieć, a móc, to dwa jakby inne światy. Aby określenie – malkontent, nie stało się moją wizytówką, to w sposób enigmatyczny, a może i groteskowy tłumacząc swoją nieobecność, powiem tak - nie miałem krawata. Tereni, jak i tym, co za Jej pośrednictwem skierowali do mnie przejawy empatii – DZIĘKUJĘ!

Janusz

email

Zdjęcia z Karczmy Tatrzańskiej w galerii ;-)