Księga gości

« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 »

Jurek

email

A druga część zdjęć ma taki adres: https://photos.google.com/share/AF1QipMpQUZNLJbB9wgLrIHd2U0d-wQXE57DuvrD6hfZIBd3NtzhGy6JxLTULDsGkgZKGw?key=OU05UDUxRWREZ0FzMk5aN3lCWnpjeFg0Q3RVQ3V3

Tadeusz Skwarczyński

email

Google znowu coś wymyśliły aby podnieść poziom adrenaliny. Są dwie galerie. Najlepiej wejść po: https://plus.google.com/100487019473941585912

Są tam dwa odrębne adresy do 2 galerii z biegu. Pozdro T.S.

Jurek

email

Na Facebooku są już zdjęcia Tadeusza. Bardzo dziękujemy.
https://photos.google.com/share/AF1QipOF74xiCiDNFKDvkAcBqcx0uxfjxJluPbL13A6RofnmUkJisJTjq2KoakfOucEDrg?key=aGNWN3JHODdZWWstT0N1T3A2b1oxanB2SUNkN1BR

Witos

email

VIII Bieg Pawła Lorensa

Paweł Lorens to postać, którą wiele razy przypominano przy okazji kolejnych biegów Jego imieniem. Wiadomo, że był utytułowanym sportowcem, kreatywnym działaczem i wspaniałym kolegą. My, jako 40-latkowie takim Go zapamiętaliśmy, bo po zakończeniu kariery zawodniczej był często wśród nas, a zarazem jednym z nas. Rzadko z nami biegał, bo będąc z nami wcielał się w naszego guru, mentora, bo miał na to niepodważalne „papiery”. Warto zaznaczyć, że I Bieg Pawła był w wydaniu kameralnym, bo organizowany w ramach klubu 40-latek, na naszej Polanie. Taki był zamysł, żeby w miejscu, gdzie z nami przebywał w ramach naszych imprez biegowych czcić rokrocznie pamięć naszego kolegi. Jednak wszystko potoczyło się inaczej, bardziej dynamicznie z pełną ekspresją. Widać takie było zapotrzebowanie, aby pamięć o Pawle wypłynęła na szersze wody. To dobrze, że ten bieg „wymknął” się nam częściowo spod kontroli i nie mamy go na wyłączność, bo dzięki temu stał się imprezą masową z tendencją ciągłej progresji. Tak było podczas tegorocznej VIII Edycji Biegu Pawła Lorensa, tak zapewne będzie za rok, bo pamięć o kimś wielkim potrzebuje gloryfikacji. Dzisiejszym zawodom towarzyszył lekki mróz, ale wiatr to potęgował, a słońce, chociaż z „zębami”, to zachęcało do ostrej rywalizacji. 40-latkowe spotkanie w „Widoku” biesiadnym akcentem zakończyło dzisiejsze zawody. Wspomniany I Bieg Pawła Lorensa był z dopiskiem do tytułu i… Jana Adamczyka. Warto tu i teraz wspomnieć, że również taki ktoś był i przed laty z nami biegał, a Jego pesel był najstarszy wśród 40-latków.

Witos

Jurek

email

W związku z testowaniem trasy Biegu Pawła sobotni trening startuje o 10:00 na Paprocanach

Jurek

email

VIII Bieg Pawła Lorensa - już w najbliższą niedzielę
My, klubowicze, znaliśmy Pawła nie ze stadionu czy z zawodów biegowych. Większość z nas poznała Go na polanie. Na naszej Polanie 40-latka. Nie przychodził na nasze zawody w lesie, żeby się z nami ścigać. Nie musiał i nie chciał udowadniać, że jest od nas dużo lepszy. Najczęściej “łapał” nam czasy na mecie, czy sędziował przy rozgrywanych dodatkowo konkurencjach, jak np. przeciąganie liny. Chętnie odpowiadał na nasze pytania odnośnie treningów, a niektórym z nas nawet je rozpisywał. I to za darmo, co obecnie jest raczej nie do pomyślenia.
I jak brakło nam Pawła na Polanie, to niemal z automatu, tam właśnie powstał pomysł organizowania biegu Jego imieniem. Trochę żal, że nie tam będzie meta VIII Biegu Pawła, ale z drugiej strony trzeba się cieszyć, że impreza nam się tak pięknie rozrasta. I dobrze, że jest SPLA (taka nasza “spółka córka” :-)), która jest już na tyle dorosła, że profesjonalnie potrafi zorganizować tak dużą imprezę. Oczywiście my, jako Klub 40-latek, będziemy wspomagać SPLA w organizacji i obstawieniu trasy biegu czy przy obsłudze biura zawodów. A po biegu, tak jak po poprzednich Biegach Pawła, spotkamy się przy wspólnym ognisku z rodziną Pawła i jego “kolegami ze stadionów”.
Heniek Górak, Piotrek Święs i ja przyłączamy się do organizacji tego ogniska i zapraszamy cały Klub 40-latka na Hasiok zaraz po oficjalnym zakończeniu VIII Biegu Pawła Lorensa.
Ps. Gdyby ktoś z kolegów chciał dołączyć do mnie, Henia i Piotrka i pomóc przy organizacji imprezy ogniskowej to proszę o kontakt: 505 707 880

Benia

email

Tadziu, potrafisz zobaczyć życie, tajemnice i piękno, tam, gdzie inni widzą tylko chaszcze i kamienie...Spacerując po Twoich Paprach z fotografii przenoszę się zwykle w świat elfów, nimf i leśnych wróżek. Na kirkutach macewy tańczą, słychać śpiew i gwar wielu głosów. Jesteś PIĘKNY! Dziękuję za dzisiejsze fotki.

Witos

email

Po dzisiejszym biegu zostałem niejako zobligowany do napisania coś w gwarze śląskiej, bo takie akcenty przewijały się w części gastronomiczno-towarzyskiej. Skoro większość imprez biegowych organizujemy teraz na „hasioku”, w tym również tegoroczny Dzień Kobiet, to jest to zasadne. „Hasiok”, to wyraziste i popularne określenie występujące w gwarze śląskiej, a ostatnio tak bliskie klubowi „40-latek”. Więc, tak dla odmiany, dla dodania kolorytu taka oto forma sprawozdania, dająca odpowiedź na pytanie: „kaj my to som”?

Babskie Świynto

Nasze baby, dziołchy,frelki, lipsty przyrychtowały swoje latosie świynto w Paprocynach, na hasioku. Łońskigo roku my jeszcze te Babskie Świynto fajerowali na Polance, ale żodyn halby fesztrowi niy postawił i trza sie było przekludzić na hasiok. Trocha żol, ale co poczońć. Lotali my same chopy wele Stowka Paprockigo, ino jedno kołko. Dzisioj było ciepło, ziymia łobtyngła i przez to niy było ciaplyty. Niy było leko, jakby se wto miarkowoł, bo wszyjscy my sie zgrzoli i zafuczeli. Jak my już trocha se dychli, to Marek, jak wdycki powinszowoł wszyskim frelkom skuli ich świynta i doł im po kwiotku i kuska. Nasze dziołchy sie wyrychtowały, ino niy wiym, czy do nos chopow, czy żeby sie przekozać i se paradować? Trza przyznać, że wszyskie wyglondały maszketnie. Bogdan rozhajcowoł fojera z klockow, wtore noprzod w doma naciupoł. Przy fojerce my smażili wuszty, wtore aż skwyrczały na łogniu. Kołocze, roztomajte zorty szałotow, łogorki z krauzy, wuszty, tuste, nudle kere wyglondały jak maszki i inne maszkety czekały na nos. Do napicio sie tyż było w pierony roztomajtych zort, ale my szportowcy głośno mogymy ino pedzieć ło bonkawie. Po tym lotaniu zgłodnieli my fest i przez to wszyjscy łomylali wele stoła wiela sie dało, a było co wcinać. Fajerowali my do trzićwierci na jedno. Łobiadu, ani swaczyny żech już w doma niy jod, bo puczyło mie aż do ćmoka. Na bezrok tyż bydymy chyba fajerować na hasioku te Babskie Świynto, bo ło naszy Polance trza już chyba zapomnieć; ło naszych dzołchach niy zapomnymy nigdy!

Witos – Hanys z krwi i kości

Tadeusz Skwarczyński

email

Zapraszam na wspominki z dzisiejszej imprezy. Dziękuję ślicznie i do zobaczenia

https://plus.google.com/100487019473941585912

Witos

email

Dzień Kobiet – z innej perspektywy

My, aspirujący często do roli macho, nie potrafimy poznać kobiet, ale wciąż próbujemy. Czy warto podejmować próby, aby rozpracować te z natury enigmatyczne istoty zwane słabą płcią? Zapewne nie warto kierować się rozsądkiem, rozumem, bo czeka nas nieuchronnie przypadek Syzyfa. Więc co (?), wszak proza – to mężczyzna, poezja – to kobieta. Zatem kobiety należy kochać, bo każda chce być kochana, bez powodu, bez dlaczego, ale dlatego, że Ona jest! Ot, cała filozofia, wszak miłość kpi sobie z rozsądku i w tym jej urok i piękno. Tą ścieżką rozumowania, a właściwie głosem serca chcę zaakcentować święto naszych Pań – Dzień Kobiet. Dla naszych: żon, dziewczyn, matek, cichych wielbicielek, a przez nasze słabości czasami i kochanek, składamy gorące życzenia, te płynące od „prozy” do „poezji”.

Witos