GRZEGORZ - wspomnienie ...
Grzegorz… imię pochodzenia greckiego, więc nasz 40-latkowy Grzegorz miał nieprzypadkowo coś z greckich herosów. Twardy jak skała w każdej dyscyplinie sportu, z którą mierzył się. Nigdy nie odpuszczał, nie szukał półśrodków, zawsze szedł na całość… a nawet więcej. Kochał sport będąc czynnym dawcą i biorcą tej sfery życia, by w zamian otrzymać bezmiar satysfakcji dyktowanej pasją. Jeśli za coś się wziął, to cechował Go profesjonalizm patrząc na całościowy wizerunek Grzegorza, zarówno pod względem ubioru i sprzętu sportowego, wszelakich dodatków tworzących harmonijną całość oraz osobistego podejścia do tego, co robił.
Biegacz, kolarz z akcentem na to drugie, to dwie wiodące dyscypliny, które często łączył z dodatkiem innych, co wymaga nie tylko hartu ciała, ale hartu ducha, siły woli. Grzegorz miał jedno, drugie i to trzecie, ale niekoniecznie jako dar losu, bo w znacznej mierze wypracowane siłą woli, siłą charakteru.
Wiele startów w różnych dyscyplinach, na różnych dystansach w ramach naszego K.B. 40-latek Tychy oraz tych wyższej rangi jak maratony, było udziałem Grzegorza.
Zatem człowiek skała, w sile wieku, więc zdało się nie do zdarcia, przynajmniej na tym etapie życia, a wszystko poparte hartem ducha, siłą woli, pasją. A jednak w obliczu choroby, tej śmiertelnej jesteśmy bezbronni, bo ogołoceni z wszystkich atutów, tych przyrodzonych oraz nabytych ciężką pracą.
Grzegorza poznałem poprzez Jego rodziców: Krysię i Janusza, którzy będąc już członkami 40-latka, któregoś dnia wprowadzili w szeregi naszego klubu swojego syna wraz z Jego żoną Kasią i kolejnym pokoleniem. Tak oto rodzina 40-latkowa wzbogaciła się jakościowo pod względem sportowym oraz towarzysko-koleżeńskim, bo zasilona kilkupokoleniową rodziną Mzyków. W wymiarze sportowym, Grzegorz stał się mocnym ogniwem 40-latka, nieustannie pnąc się na szczyty klubowej klasyfikacji. Nade wszystko syn Krysi i Janusza, stał się wartością dodaną poprzez swoje pogodne, życzliwe usposobienie wobec każdego nie tylko pośród 40-latków. Uśmiechnięty, bezpośredni; nie próbował być kimś, był zawsze sobą.
Początkiem tego roku, bo w styczniu 2026 spotkałem Grzegorza w szpitalu na ul. Raciborskiej w Katowicach. Od kilku miesięcy cyklicznie przywoziłem na chemię mojego kolegę – Tyszanina do tegoż szpitala kojarzonego z trwogą, ale i z nadzieją. Zdziwienie, konsternacja, bo krzepko wyglądający Grzegorz niczego swoim wyglądem i pogodą ducha nie sugerował, w krótkiej i ciepłej rozmowie, więc dawał nadzieję. Rozmowy krótkiej, bo pielęgniarka poprosiła Grzegorza, by udał się po kroplówkę. To było nasze ostatnie spotkanie, ostatnia rozmowa, po której nie nastanie już nic… oprócz wspomnień. Przywoływanie pamięcią, wspominanie mojego niedoścignionego rywala na trasie zmagań sportowych, twardziela, a zarazem sympatycznego kolegę, przyjaciela spod znaku 40-latka, to powinność nie tylko moja. Przywoływanie pamięcią tego, kogo na ostatnim etapie zgodnie z różnicą lat, wielu innych powinno wyprzedzić. Tak to miało być. A jednak…
Dla mnie Grzegorz był bratnią kolarską duszą, bo rower niewątpliwie nas łączył, chociaż z racji peselu ja schodziłem w dół, a Grzegorz piął się w górę. Dla mnie Grzegorz był ostoją regionalizmu, etnolektu śląskiego, więc… „Mogli my se pogodać tak po naszymu, bo Grzegorz mioł na to glyjt.” Wiele nas łączyło, nic nie dzieliło, co w pamięci zachowam na zawsze.
Za sprawą praw natury Grzegorz odszedł fizycznie zbyt wcześnie, co tak po ludzku jest bolesne, ale… W innym wymiarze pozostanie wśród nas, tak długo jak będzie trwała nasza pamięć o jednym z nas, członku rodziny 40-latkowej.
Grzegorz, spoczywaj w pokoju.
Witos
POŻEGNANIE KRZYSIA BIEDY
Jak grom z jasnego nieba dotarła do nas wiadomość o śmierci naszego przyjaciela, wieloletniego Prezesa naszego KB „40-latek” – Krzysia Biedy
Świecka ceremonia pogrzebowa odbędzie się na Cmentarzu Wartogłowiec w sobotę 4 kwietnia o godzinie 9.00
Prosimy członków Klubu „40-latek” o zabranie ze sobą koszulek klubowych – by po sportowemu pożegnać naszego klubowego „Szeryfa”.
Krzysztof był w naszym Klubie instytucją.
Biegał, organizował imprezy, tworzył niezapomniane pikniki.
Smak jego grochówek ważonych na naszej kultowej polance ciągle nam się śni.
Na zawsze zostaniesz w sercach i pamięci członków naszego Klubu 40-latek Tychy
Cześć, drogi kolego.
Żegnaj PRZYJACIELU.
Wielkanoc 2026 r.
Trwa Wielki Tydzień, rozpoczyna się Triduum Paschalne jako czas zadumy i refleksji. Nadchodzi Wielkanoc, jako czas odradzania się wiary w Zmartwychwstałego, wiary w drugiego człowieka.
Dni świąteczne, to czas odpoczynku, relaksu, odwiedzin rodzinno-towarzyskich oraz biesiadowania przy Wielkanocnym stole. Czas wzajemnego obdarowywania się prezentami, co jest nieodzownym elementem naszej tradycji.
Dla rodziny 40-latkowej, to czas aktywnego wypoczynku na ścieżkach biegowych, swoisty przerywnik w celebrowaniu tych wyjątkowych dni.
Takich Świąt Wielkanocnych, a wzbogaconych zdrowiem życzmy sobie wzajemnie.
Radosnego Alleluja!
W i t o s